„Mamo, a jutro też idę do przedszkola?”
To jedno z tych zdań, które rodzic chciałby usłyszeć po kilku tygodniach adaptacji. Nie dlatego, że marzy o tym, żeby dziecko jak najszybciej polubiło rozłąkę. Po prostu dobrze jest wiedzieć, że miejsce, które jeszcze niedawno było zupełnie obce, zaczyna być dla dziecka czymś własnym. Miejscem, w którym są znajome twarze, zabawy, rytuały i historie, które warto opowiadać po przyjściu do domu.
Ale jak sprawić, żeby tak się stało?

Czy wystarczy dużo mówić o przedszkolu? A może przeciwnie – lepiej nie poruszać tego tematu, żeby niepotrzebnie nie stresować dziecka? Czy opowiadanie: „W przedszkolu będzie super!” pomaga, czy może budować oczekiwania, którym rzeczywistość nie zawsze sprosta?
I wreszcie: czy dziecko, które wcześniej chodziło do żłobka, potrzebuje takiego samego przygotowania jak dziecko, które przez trzy lata spędzało większość czasu z rodzicami?
W naszym pierwszym artykule z serii „Przewodnik dla rodziców, którzy chcą dać dziecku spokojny i bezpieczny start” pisaliśmy o tym, czym naprawdę jest gotowość do przedszkola i jak wygląda adaptacja. Tym razem chcemy zajrzeć trochę wcześniej – do domu.
Bo zanim dziecko przekroczy próg przedszkola, pierwsze skojarzenia z tym miejscem powstają właśnie tam.
Dom może być pierwszym „przedszkolem”
Nie chodzi oczywiście o to, żeby urządzać w domu lekcje, czy inne zajęcia przygotowujące do przedszkola.
Dziecko nie musi ćwiczyć siedzenia przy stoliku, recytować wierszyków ani znać nazw wszystkich pór dnia. Nie musi też przed pierwszym dniem perfekcyjnie korzystać z toalety, samodzielnie ubierać się od stóp do głów, czy jeść każdego posiłku bez pomocy.
Najważniejsze przygotowanie odbywa się trochę inaczej.
Mowa o codziennych, małych doświadczeniach, które pokazują dziecku: „Potrafię coś zrobić sam”, „Mogę poprosić dorosłego o pomoc”, „Rodzic wychodzi i wraca”, „Nowe rzeczy mogą być ciekawe”, „Nie wszystko musi być od razu łatwe”, itp.
Właśnie te doświadczenia później dziieco zabiera ze sobą do przedszkola.
Dlatego zamiast pytać wyłącznie: „Czy moje dziecko umie już to i to?”, warto zadać sobie inne pytanie: Czy moje dziecko ma poczucie, że potrafi poradzić sobie z czymś nowym – nawet jeśli czasami potrzebuje pomocy?
To jest znacznie ważniejszy fundament.
Najczęstszy błąd: przedszkole jako nagroda
„Jak będziesz grzeczny, to pójdziesz do przedszkola.”
„W przedszkolu czekają na ciebie same cudowne rzeczy!”
„Zobaczysz, będzie fajnie!”
Intencja jest dobra. Rodzic chce przecież oswoić dziecko z nowym miejscem i pokazać mu pozytywną stronę przedszkola. Problem pojawia się wtedy, gdy zaczynamy przedstawiać przedszkole jako miejsce, w którym wszystko będzie idealne.
Dziecko może wtedy wejść do sali z bardzo konkretnym oczekiwaniem: będzie wesoło, będą zabawy, dadzą moje ulubione przysmaki, wszyscy będą mili, nic mnie nie zaskoczy… A tymczasem może pojawić się tęsknota, zmęczenie, kłótnia o zabawkę albo moment, w którym dziecko po prostu nie będzie miało ochoty uczestniczyć w zabawie.
Dlatego zamiast mówić:
„W przedszkolu na pewno będzie super!”
lepiej powiedzieć:
„W przedszkolu będzie dużo nowych rzeczy. Niektóre mogą ci się bardzo spodobać, a inne mogą być na początku trochę trudne. Jeśli będziesz czegoś potrzebować, możesz poprosić ciocię o pomoc.”
To niewielka różnica w słowach, ale duża różnica w komunikacie.
Nie obiecujemy dziecku świata bez trudności. Pokazujemy mu, że trudność nie oznacza, że dzieje się coś złego.
Drugi błąd: zbyt częste pytanie „I jak było?”
Rodzic odbiera dziecko z przedszkola. „Jak było?” „Co robiliście?” „Z kim się bawiłeś?” „Co jadłeś?” „Czy płakałeś?” „Czy ciocia była miła?”
Rodzic pyta, bo jest ciekawy. Niekiedy wręcz nie może się doczekać, żeby usłyszeć jakąś szczegółową historię.
A dziecko? „Nie wiem.” „Nic.” „Nie pamiętam.”
I nagle rodzic zaczyna się martwić.
Tymczasem brak szczegółowej relacji wcale nie musi oznaczać, że dziecku było źle. Małe dziecko może potrzebować czasu, żeby uporządkować wydarzenia z całego dnia. Może też zwyczajnie nie mieć ochoty opowiadać wtedy, kiedy dorosły akurat pyta. Czasami więcej dowiemy się, dając dziecku przestrzeń.
Zamiast serii pytań można powiedzieć: „Cieszę się, że już jesteś.” „Jestem ciekawa, co dziś było najzabawniejsze.” Albo nawet o nic nie pytać i poczekać, aż historia pojawi się sama.
Czasami pojawia się podczas wieczornej kąpieli. Czasami przy kuchennym stole. Czasami następnego dnia rano, zupełnie niespodziewanie:
„Mamo, a wczoraj Stasiu powiedział, że jego pies umie pływać!” I właśnie wtedy okazuje się, że dziecko przez cały czas miało swoją historię – tylko potrzebowało odpowiedniego momentu, żeby ją opowiedzieć.
Trzeci błąd: pokazywanie własnego lęku
Dzieci bardzo dobrze obserwują dorosłych.
Czasami rodzic mówi: „Baw się dobrze!” ale jego twarz mówi: „Czy na pewno sobie poradzisz?” „Na pewno dasz radę?” „Tylko pamiętaj, że mama zaraz wróci.” „Jakby coś się działo, to powiedz cioci.” „A jak będziesz chciał wrócić do domu, to…”
Dziecko może nie rozumieć wszystkich słów, ale doskonale wyczuwa napięcie. Dlatego przygotowanie dziecka w domu obejmuje również przygotowanie samego rodzica. Nie chodzi o udawanie, że rozstanie jest dla nas zupełnie obojętne. Możemy powiedzieć: „Będę za tobą tęsknić. I jednocześnie wiem, że jesteś bezpieczny i że po ciebie wrócę.” To bardzo ważny komunikat. Tęsknota i poczucie bezpieczeństwa mogą istnieć jednocześnie.
Jak mówić o przedszkolu, żeby budować dobre skojarzenia?
Najlepiej naturalnie. Nie trzeba codziennie urządzać rozmowy pod tytułem „Przedszkole – część pierwsza”. Przedszkole może po prostu pojawiać się w codziennych sytuacjach. Podczas spaceru: „Tędy będziemy kiedyś chodzić do przedszkola.”
Podczas zakupów: „W przedszkolu też będziecie mieć swoje szczoteczki do zębów i kubeczki.”
Podczas czytania: „Ciekawe, czy w twojej grupie też będą takie klocki.”
Podczas wspólnego gotowania: „Możesz mi pokazać, jak mieszać. W przedszkolu też będziesz miał okazję robić różne rzeczy samodzielnie.”
Ważne, aby nie tworzyć z przedszkola tematu numer jeden.
Dziecko powinno mieć poczucie, że przedszkole jest jedną z części jego świata, a nie wydarzeniem, od którego zależy wszystko.
Małe rzeczy, które naprawdę można ćwiczyć w domu
Przygotowanie do przedszkola nie wymaga specjalnych ćwiczeń. Warto natomiast wykorzystywać codzienne sytuacje do budowania samodzielności.
Możemy zachęcać dziecko do:
- samodzielnego zakładania i zdejmowania prostych części codziennego ubioru,
- odkładania swoich rzeczy na miejsce,
- próbowania jedzenia samodzielnie,
- korzystania z toalety, spuszczania wody oraz mycia rąk,
- proszenia o pomoc, kiedy czegoś nie potrafi,
- wybierania spośród dwóch możliwości,
- kończenia jednej czynności i przechodzenia do następnej,
- krótkiego czekania na swoją kolej,
- sprzątania po zabawie,
- nazywania swoich potrzeb i emocji.
Nie chodzi jednak o trening „przedszkolaka idealnego”. Jeżeli dziecko nie potrafi czegoś zrobić, to również jest cenna informacja. Możemy wtedy ćwiczyć właśnie tę jedną rzecz – ale spokojnie, bez presji. Bo w przedszkolu najważniejsze nie jest to, żeby dziecko wszystko umiało. Ważne, żeby nie bało się próbować.
Dziecko po żłobku – czy rzeczywiście ma łatwiej?
Często słyszymy: „On chodził do żłobka, więc przedszkole to będzie dla niego pestka.” Niekoniecznie. Dziecko po żłobku rzeczywiście może mieć już doświadczenie rozłąki z rodzicem, pobytu w grupie, wspólnego jedzenia czy korzystania z pomocy innych dorosłych. To są bardzo ważne doświadczenia. Ale przedszkole nadal oznacza zmianę. Nowa sala. Nowa grupa. Nowe zasady. Inne osoby. Inny rytm dnia.
Dlatego dziecko po żłobku może potrzebować przede wszystkim uznania jego wcześniejszych doświadczeń, ale bez zakładania, że dzięki nim nie będzie przeżywało trudności.
„Pamiętasz, jak zaczynałeś chodzić do żłobka? Też wtedy poznawałeś nowe miejsce. Teraz czeka cię coś trochę podobnego – tylko w nowym miejscu.” To daje dziecku ważną rzecz, jaką jest poczucie ciągłości. Nie zaczynamy od zera. Wykorzystujemy to, czego dziecko już się nauczyło.
A co z dzieckiem, które wcześniej było tylko w domu?
Tutaj sytuacja może wyglądać inaczej. Dziecko, które większość czasu spędzało z rodzicem, może nie mieć jeszcze doświadczenia regularnej, dłuższej rozłąki. Może też być przyzwyczajone do indywidualnej uwagi dorosłego. I to jest w porządku. Nie trzeba więc kilka miesięcy wcześniej organizować dziecku „próbnego przedszkola”. Dużo bardziej pomocne może być stopniowe dawanie mu doświadczeń, że inni dorośli również mogą być bezpieczni i pomocni. Krótki pobyt u babci. Zabawa z kolegą bez rodzica w pobliżu. Zajęcia, podczas których dorosły przez chwilę pozostaje poza salą. Wspólne odwiedzanie nowych miejsc. Nie chodzi o to, żeby dziecko „przyzwyczaić do rozłąki” za wszelką cenę. Chodzi o pokazanie mu: „Możesz być przez chwilę z kimś innym. Możesz za mną tęsknić. A ja wrócę.” To zupełnie inna lekcja.
Dwie historie, dwa sposoby na dobre przygotowanie
Poniższe historie są przykładami inspirowanymi doświadczeniami, które mogą towarzyszyć wielu rodzinom przygotowującym dziecko do przedszkola.
Historia pierwsza – Pani Anna: Nie robiliśmy z przedszkola wielkiego wydarzenia
„Na początku wydawało mi się, że powinnam jak najwięcej opowiadać córce o przedszkolu. Czytałam jej książeczki, pokazywałam zdjęcia, opowiadałam, jakie będą zabawy. Im bliżej września, tym więcej o nim mówiłam. W pewnym momencie zauważyłam, że zaczynamy rozmawiać o przedszkolu właściwie codziennie. I chyba właśnie wtedy zrozumiałam, że robię z tego wydarzenie większe, niż powinno być. Zaczęliśmy więc podchodzić do tego bardziej naturalnie. Przechodziliśmy obok przedszkola – mówiłam czasem: „O, zobacz, tutaj będziesz chodzić”. Kupowałyśmy razem kapcie. Pozwoliłam jej wybrać plecak. Wieczorem czytałyśmy książkę, ale niekoniecznie o przedszkolu. Dużo rozmawiałyśmy też o tym, co będzie robiła sama. Nie w stylu: „Musisz być już duża”, tylko raczej: „Ciekawe, czego nowego się nauczysz”. Pierwszego dnia było trochę łez. I bardzo mnie to zaskoczyło, bo chyba w głowie miałam już obraz dziecka, które wchodzi do sali z uśmiechem. Ale później zaczęła przynosić do domu drobne historie. Najpierw: „Bawiłam się klockami”. Potem: „Ciocia pokazała nam coś”. A któregoś dnia wsiadła do samochodu i powiedziała: „Mamo, dzisiaj muszę ci coś opowiedzieć, bo Kubuś zrobił coś śmiesznego”. I wtedy pomyślałam, że chyba właśnie o to chodziło. Nie o to, żeby codziennie mówiła, że kocha przedszkole. Tylko żeby zaczęła mieć tam swoje życie, o którym chce nam opowiadać.”
Historia druga – Rodzice Józia: Najpierw musieliśmy nauczyć się rozstawać
„Nasz syn nigdy wcześniej nie zostawał regularnie bez nas. Był z nami praktycznie wszędzie. Wiedzieliśmy więc, że początek może być trudniejszy.Nie chcieliśmy jednak robić mu nagle rewolucji.Kilka miesięcy wcześniej zaczął zostawać na krótko z babcią. Najpierw na pół godziny, potem trochę dłużej. Nie robiliśmy z tego jakiegoś testu. Kiedy wracałam, nie pytałam: „Widzisz? Poradziłeś sobie bez mamy!”. Raczej mówiłam: „Już jestem. Dobrze się bawiłeś z babcią?”.Z czasem zaczął sam pytać:„A mogę zostać jeszcze chwilę?”.To był dla nas sygnał, że odkrywa, iż rozstanie nie musi oznaczać niczego złego.Przed rozpoczęciem przedszkola razem oglądaliśmy miejsce, wybieraliśmy rzeczy, które będzie tam miał, rozmawialiśmy o tym, co może zrobić, jeśli będzie mu smutno. Powtarzaliśmy też, że nie musi od razu wszystkiego umieć.Najbardziej pomogło chyba to, że nigdy nie mówiliśmy:„Nie płacz.”.Powtarzaliśmy:„Jeśli będzie ci smutno, możesz powiedzieć cioci.”Pierwsze dni rzeczywiście były emocjonalne. Ale po kilku tygodniach zauważyliśmy coś zabawnego. W domu coraz częściej bawił się w… przedszkole!Raz był ciocią. Raz kolegą. Raz dzieckiem.Zaczął nawet ustawiać misie w rzędzie i mówić:„Dobra, dzieci, teraz myjemy ręce!”A kiedy zapytaliśmy go któregoś wieczoru, co najbardziej lubi w przedszkolu, odpowiedział:„Jak jestem z kolegami.”To był chyba najlepszy znak, że to miejsce zaczęło być jego.
Co pomaga dziecku mówić o przedszkolu pozytywnie?
Wbrew pozorom nie musimy dziecka do tego namawiać. Nie warto pytać: „Powiedz, co było fajnego.” „Na pewno ci się podobało?” „Chyba lubisz swoje przedszkole, prawda?”
Dziecko może wtedy poczuć, że oczekujemy konkretnej odpowiedzi. Zamiast tego możemy budować w domu przestrzeń, w której każda opowieść jest mile widziana.
Jeżeli dziecko mówi: „Nie lubię, jak mama wychodzi” – słuchamy.
Jeżeli mówi: „Dzisiaj było fajnie” – również słuchamy.
Jeżeli opowiada przez dziesięć minut o tym, że ktoś miał czerwone skarpetki – tego też słuchamy.
Bo pozytywne nastawienie do przedszkola nie polega na tym, że dziecko mówi o nim wyłącznie dobrze. Prawdziwe poczucie bezpieczeństwa pojawia się wtedy, kiedy dziecko może powiedzieć zarówno „podobało mi się”, jak i „dzisiaj było mi smutno”.
Najważniejszy komunikat, który dziecko może usłyszeć w domu
Być może nie będzie to: „W przedszkolu jest super!”
Nie będzie to też: „Jesteś już duży, dasz sobie radę.”
Najważniejszy komunikat brzmi raczej: „Wierzę, że sobie poradzisz. A jeśli czegoś nie będziesz umiał, możesz poprosić o pomoc.”
To zdanie nie obiecuje, że wszystko będzie łatwe.
Daje coś ważniejszego – przekonanie, że dziecko nie musi być doskonałe, żeby poradzić sobie w nowym miejscu.
Przygotowanie zaczyna się od codzienności
Nie potrzebujemy specjalnego programu przygotowującego dziecko do przedszkola. Nie musimy organizować tygodni pełnych ćwiczeń. Nie musimy też codziennie przypominać: „Już niedługo przedszkole!” Wystarczy codzienność.
Pozwolenie dziecku na małą samodzielność. Dotrzymywanie słowa. Rozmawianie o emocjach. Spotkania z innymi ludźmi. Oswajanie nowych miejsc. Czytanie. Wspólna zabawa. I przede wszystkim – spokojna pewność dorosłego, że dziecko nie musi wszystkiego umieć od razu.
Bo chętne chodzenie do przedszkola nie zaczyna się od tego, że dziecko pewnego dnia mówi: „Uwielbiam przedszkole!”.
Zaczyna się znacznie wcześniej. Od momentu, w którym dziecko odkrywa, że świat poza domem też może być bezpieczny. Że można poznać nowych ludzi. Że można nauczyć się czegoś nowego. Że można zatęsknić za mamą albo tatą i mimo tego dobrze się bawić. I że kiedy dzień się kończy, rodzic naprawdę wraca. A potem przychodzi taki moment, kiedy zamiast: „Czy muszę jutro iść do przedszkola?” słyszymy: „Mamo, a jutro też jest przedszkole?” I wtedy wiemy, że wydarzyło się coś ważnego. Nie dlatego, że dziecko przestało potrzebować rodziców. Tylko dlatego, że zaczęło odkrywać, że poza domem również może mieć swój własny, mały świat.
W kolejnym artykule
W kolejnym materiale przyjrzymy się temu, co dzieje się po powrocie z przedszkola. Dlaczego niektóre dzieci po całym dniu są rozdrażnione, marudne albo wyjątkowo przytulne? Czy „trudne popołudnie” oznacza, że w przedszkolu wydarzyło się coś złego? I jak rodzic może pomóc dziecku rozładować emocje po dniu pełnym nowych doświadczeń?
Zapraszamy do śledzenia bloga Leśnego Skrzata: www.przedszkole.lesny-skrzat.pl/aktualnosci
Jeśli chcecie, abyśmy poruszyli konkretny temat w kolejnych artykułach, piszcie na biuro@lesny-skrzat.pl.
Zespół Przedszkola Leśny Skrzat w Oleśnicy
[Artykuł przygotowany przez Zespół Przedszkola Leśny Skrzat w Oleśnicy, na podstawie wieloletniego doświadczenia w pracy z dziećmi i rodzicami w okresie adaptacji.]
